.

To co teraz oglądacie, to jest CO-H-ALICJA - NEWS.............. czyli krótko i treściwie. Same KONKRETY, ale ZA TO SPRAWDZONE KONKRETY . ZERO WYMYŚLONYCH HISTORYJEK w postach.
Dla zainteresowanych więcej i szerzej, na starej, dobrej Coalicji, ale UWAGA! - po otrzymaniu zaproszenia, bo to blog zamknięty.
By dołączyć do czytelników wystarczy napisać na nasz adres mailowy i zgłosić akces do grona blogowiczów.

I jeszcze jedno - KOMENTARZE!!! - ponieważ za treść komentarzy nie odpowiadamy, a niestety często pojawiają się komentarze o treści nie zasługującej na pozostawienie na blogu, dlatego KOMENTARZE NIE PRZYSTAJĄCE DO CHARAKTERU BLOGA BĘDĄ KASOWANE, z kolei KOMENTARZE BEZ PODPISU będą przenoszone do spamu. Wyjątek! - komentarze wyłącznie zawierające link.

piątek, 20 lutego 2015

Detektywi na obiedzie

Wczoraj wieczorem Colin z siostrą wybrali się na obiadokolację z Rachel McAdams, czyli koleżanką z planu. Co ciekawe, Colin (w ulubionej kurtce, znanej z filmu) był bez wąsów, czy to znaczy, że zdjęcia do serialu mają się ku końcowi, czy też Ray zmienia wizerunek do kolejnych scen? Tego na razie nie wiadomo.

Zdjęcia na Just Jared.

50 komentarzy:

  1. a ja w nawiązaniu do oscarowej nocy...
    a właściwie to polecam ten artykuł, bo wreszcie opowiada o tym, co my najczęściej widzimy bez tejże właśnie otoczki, bez opowieści o zaplecza tych dużych imprez
    http://www.legalnakultura.pl/pl/czytelnia-kulturalna/rozmowy/news/1589,aneta-kopacz-joanna

    OdpowiedzUsuń
  2. a dla tych, których może zniechęcić fakt, że link nie dotyczy bohaterów bloga - cytat

    Luncheon to taki rodzaj przedsionka Oscarów. Jakie to przeżycie?

    Dostajesz agendę, w której masz konkretnie i szczegółowo rozpisane gdzie, co, jak i z kim. Śmiejesz się kiedy czytasz: Red Carpet starts at five. I teraz, co to dla Ciebie oznacza? Ja nie wiedziałam. A to oznacza tyle, że o godzinie piątej schodzą się goście i zaczyna się paradowanie po czerwonym dywanie. Każdy ma swoje przysłowiowe pięć minut. Trzeba przejść w świetle reflektorów, zatrzymując się w miejscach, w których są małe gwiazdeczki. Stajesz tam, uśmiechasz się i błyskają flesze. I tak co kilka kroków. Oczywiście nie miałam o tym pojęcia, więc zatrzymywałam się, gdzie popadnie, dopiero w połowie, mniej więcej, zwrócono mi uwagę, że tu są takie spots, na których trzeba stanąć. Po czym wchodzisz do środka i jest koktajl. Wszyscy pięknie ubrani, z szampanem w ręku i uśmiechem na twarzy, przemieszczają się po sali, dyskutują. A wśród nich: Clint Eastwood, Julianne Moore, Edward Norton, Michael Keaton, Robert Duvall, itd... Na wejściu dostajesz identyfikator na magnes, żeby nie zrobić sobie dziury w kreacji. Są dwa rodzaje: złote dla nominowanych i białe dla całej reszty. Jeśli chodzisz ze złotym, wszyscy, którzy Cię mijają, kłaniają się mówiąc congratulations... Rozmawiasz z kim chcesz, a potem zasiadamy do stołów. Na odwrocie identyfikatora jest napisany numer Twojego stolika. Przy naszym siedziała m.in. wdowa po Gene Kellym - Patricia Ward Kelly, a obok niej Bill Taylor - jeden z członków Oscars Governons. Nagle Patricia mówi, że to dla niej zaszczyt i że ma „the best seat”. Amerykańska uprzejmość jest ogromna, ale kiedy słyszysz z takich ust, że to najlepsze miejsce na sali, bo siedzi obok ciebie, nie wiesz, co myśleć. Po chwili okazuje się, że widziała film i, że uważa, że to arcydzieło. Jest naprawdę szczęśliwa, że ze mną rozmawia. Sporo mam dystansu do takich sytuacji, ale następnego dnia dostaję maila od Patricii, w którym jeszcze raz powtarza, jak ważny jest dla niej mój film. I zaprasza swoich przyjaciół na screening. Powiem szczerze, że ogromnie to zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracając do Luncheon'u. Podczas deseru na scenie stoi Pan, który wyczytuje wszystkich nominowanych. Wychodzimy po kolei i ustawiamy się do zdjęcia. Mnie posadzono w pierwszym rzędzie, obok Emmy Stone. Potem są imprezy, na które trzeba się stawić, żeby poznać nawzajem. Najpierw organizowana przez Variety, potem Hollywood Reporter. Obie także zaczynają się od Red Carpet. Przychodzisz, mówisz swoje imię i nazwisko. Wyszukują Cię na liście i gdy widzą, że jesteś nominowany – serdecznie gratulują. Po czym piszą Twoje nazwisko na kartce, wchodzą z nim na dywan i krzyczą do fotoreporterów "Aneta Kopacz, Dżoana"! I następnie kroczę ja, już nieco bardziej obeznana z tematem. Wszyscy są niezwykle podekscytowani i cały czas gratulują. I zaczynasz zastanawiać się, czy coś jest z Tobą nie tak, że nie potrafisz z siebie wykrzesać jeszcze więcej energii. Nie pomagają kolejne środki przeciwbólowe, kolejna kawa. Kiedy patrzę na te zdjęcia z Luncheon'u, od razu widzę, który Red Carpet był ostatni. W dodatku byłam świeżo po przylocie z Polski, ciągle nie odespałam zmiany czasu. Z przemęczenia strasznie marzłam, więc okutałam się swetrem i szalikiem. Mam delikatną traumę, jak patrzę na zdjęcia z tego dnia.

      Usuń
  3. i jeszcze to
    http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,17454622,Oscary_2015__Tego_nie_zobaczycie_w_TV___Najciekawsze.html#MT

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.pinknews.co.uk/2015/02/20/date-set-for-irelands-same-sex-marriage-referendum/

    to Colin w maju zgodnie z obietnicą się pojawi w ojczyźnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.hollywoodreporter.com/awards/predictions/feinberg-picks/oscars2182015

    przewidują aż DWA Oscary dla naszych.

    OdpowiedzUsuń
  6. w tle tych zdjęć za Claudią widać ojca jej

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  7. to całkiem możliwe. Ta starsza pani to jak rozumiem druga żona Eamona seniora?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda na to, że to restauracja gdzie Colin zabiera rodziców. Na wielkanoc 2011 był tam z mamą z siostrą.

    OdpowiedzUsuń
  9. a może Claudia wzięła, bierze ślub?

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  10. nowy post-ciekwostka z archiwum

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Równie dobrze można napisać, że Colin z rodziną też nie był, skoro nie jest z nimi n zdjeciu. Nie upatrywałabym tu sensacji, tak zdjęcia zostały opisane przez agencję foto. Colin mógł być umówiony na kolację z rodziną po pracy na planie, a przy okazji zaprosił Rachel, która też tu jest z jakąś może asystentką czy kimś.

    Colin często w okresie kręcenia zdjęć spotyka się po pracy z aktorami z którymi gra-vide: Sam Rockwell, Jessica Biel, Paz Vega itp. itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaprasza aktorów na spotkania z rodziną, myślałam że spotykał się bez rodziny a może Rachel McAdams to jego nowa dziewczyna i Colin poznaje ją ze swoją rodziną. Po tylu latach czas na partnerkę.

      Becia

      Usuń
    2. zanim zaczniecie wyciągac pochopne wnioski zastanówcie się nad tym jak pochopnie media osądziły "akcję gdyńską" we wrześniu zeszłego roku. I dajmy spokój Rachel święty spokój.

      Poza tym-to kto to jest? Bo nie Colin.

      http://www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2933200/Rachel-McAdams-steps-white-knitted-mini-dress-knee-high-boots-battles-wind-dinner-date-LA.html

      Usuń
  13. wg mojej oceny to było rodzinne spotkanie

    PP

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba nikt tego nie kwestionuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. http://www.independent.ie/entertainment/corkborn-hollywood-reporter-on-her-life-with-the-stars-31001138.html

    Some celebs are really nice to your face, but retain a Rottweiller of a publicist who act as though security was their beat and not the media.

    Even since he sobered up, Colin Farrell is all "howrya" when you meet him but he never goes anywhere in LA, it seems, without his formidable publicist at his elbow. She, in turn, is rarely seen without the dog which she carries in her handbag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nawet tak przychylna dziennikarkaa, która robiła sporo długich wywiadów z Colinem, a nawet jeden z Alicją tak twierdzi to ja już się serio zastanawiam czy pies kręci ogonem czy ogon kręci psem-w skrócie-czy Colin jest do licha marionetką Daniki??

      Usuń
    2. I wcale by mnie nie zdzwilo, jeśli okazałoby się, że to Danica jest jednym ze źródeł problemow Colina w życiu prywantym. Nie wiem jaka kobieta wytrzymałaby to, że jest na odległym 4 miesjcu w rankingu kobiet swojego mężczyzny (po mamusi, siostrze i jeszcze publicystce). Robi się duszno i tłoczno i nie do wytrzymania. Dlatego z żadną nie wyszło.

      Usuń
    3. Ja uważam, że sprawy prywatne trzeba oddzielac od zawodowych . Praca, publicysta, agenci, asystenci to jedno, rodzina to drugie. Colin Farrell nie był i nie jest na takim etapie, aby nie miec publicysty. Nieporozumienia mozna wyjaśnić i naprawic, jesli jest taka potrzeba i wola.
      kinga

      Usuń
    4. owszem, publicysta jest potrzebny ale, jak napisałam wcześniej, ogon nie może kręcić psem!

      A ja odnoszę wrażenie, że wpływ Daniki na Colina wykracza poza ramy aktor-publicysta.

      Usuń
    5. Owszem, ale Anno, nie zapominajmy o tym, ze to co my widzimy, to w znacznej większości życie zawodowe. Nie chce oceniać pracy D. Smith, choc pisałam tutaj jak pewne rzeczy były dla mnie nie na poziomie ( jak chocby komunikat odwołujący premierę z udziałem aktora w związku z katastrofa), bo mało znam sie na tych sprawach, ale nad wszystkim można popracowac , nie potrzeba odrzucac tego co dobre. Błędy były, kto ich nie robi, wazne aby ich nie powtarzać i trzeba pamiętać,że aktor potrzebował pomocy, kiedy był w niełasce i Danica była jedna ztych osób, które podaly mu ręke. Publicystka i Claudine , to część zawodowego teamu aktora i trzeba szanowac ich pracę, bo klient też nie był łatwy. W każdym razie ja myslę, że to widzimy, co sztab uważa za stosowne jesli chodzi o sprawy prywatne. To wszystko jest pod kontrolą, bo wielki biznes.
      kinga

      Usuń
  16. Anno, zgadam się z Tobą, że wpływ Daniki na Colina wykracza poza ramy aktor-publicysta a hierarchia kobiet w życiu Colina jest taka jak
    napisałaś. W/g mnie jest jeszcze zdolną manipulatorką.
    Kinga w jaki sposób Danica podała mu rekę kiedy potrzebował pomocy i był w niełasce ?(bo chyba nie chodzi o obściskiwanie się )
    Jeżeli już tak było, to zadbała o swoje miejsce pracy !
    Ina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ina, Danica Smith ma pozycje , dobra pozycję. Mówi o tym ta irlandzka dziennikarka w L.A., ale wystarczy poczytac w necie.
      Co do traktowania kobiet w rodzinie, to wcale mnie to nie gorszy, wręcz przeciwnie. To,że przyjaxni sie z Danica Smith, tez mnie nie gorszy. Co do obściskiwania, to juz kwestia charakteru Colina, co wcale nie znaczy, ze ma charakter obsceniczny, bo ten człowiek ma cechy żartownisia. Wokół jnas też est mnóstwo osób, które lubia się przytulic ( w bardzo sympatyczny sposób) i takich , co nie lubia dotyku, ale ani jedno ani drugie zachowanie nie gorszy. Tak jak są flegmatycy i raptusy. Taki nasz urok osobisty.
      Podala mu rękę, sam Colin o tym mówił. O garstce osób, które mu nie odmówiły.
      kinga

      Usuń
    2. no tak, podała mu rękę, bo się nagle dowiedziała?
      a wcześniej co? miała klapki na oczach?

      Usuń
    3. zainterweniowali dopiero jak kura znosząca złote jajka prawie się nie zabila, dopiero wtedy. :(

      Usuń
    4. Nie twierdzę,że nie było błędów, przeciez pisałam kiedyś o tym na blogu. Rzecz w tym, by wyciagac wnioski. Z drugiej strony ta "złota kurka" najpierw sama musiała chciec , musiała dojrzeć do pewnych decyzji. To był młoody człowiek, ale jednak to było jego życie , jego kariera i to ON , COLIN FARRELL, musiał CHCIEC przewartosciowac swoje zycie. Zadne sugestie , nakazy i zakazy , czy to rodziny czy przełożonych ( tu nawet nie przełozeni, bo PR to usługa) na nic sie zdadawaja, jesli osoba , której dotyczy np. uzaleznienie, sama nie zechce. Nie takie młokosy jak Colin i nie tacy utytułowani, jak Colin przegrywali. Publicysta to nie niańka.
      kinga

      Usuń
    5. a od czego jest publicysta? to właśnie taka niańka ...

      Usuń
    6. Miałam na mysli niańkę w doslownym znaczeniu. Dorosły mężczyzna to nie dziecko, to sa inne relacje. A skad wiecie, czy nie było reakcji i ile ich było, zanim aktor ZECHCIAŁ ?
      kinga

      Usuń
    7. tak samo można zapytać, ile razy pewne sprawy były tuszowane...

      Usuń
    8. Powtarzam, publicysta wykonuje prace usługowa na rzecz , w tym wypadku C.Farrella i ostateczne słowo, akceptacja bądx nie, nalezy do niego. On decyduje.
      kinga

      Usuń
    9. co to znaczy prace usługowe?

      Usuń
  17. sorry, ale by prowadzić dyskusję na temat powyższy, najpierw trzeba byłoby znać odpowiedź na pytanie - jak duża jest firma PR Danicy, czyli ilu ona osób zatrudnia i ile reprezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. duża, wielu klientów, trochę jak CAA, fabryka.

      http://www.pmkbnc.com/work/#/entertainment

      http://www.pmkbnc.com/

      Usuń
    2. http://www.laweekly.com/news/the-land-of-giants-pmk-hbh-and-bnc-2162850

      Usuń
    3. jakich aktorów reprezentuje Danica ?
      Ina

      Usuń
  18. http://www.latimes.com/fashion/la-ig-colin-farrell-20150222-story.html
    wywiad w zmienionej wersji.. w poprzednim było o zapachu Violence, zniknęlo, bo to był nietakt wobec Dolce& Gabbana; o zostało doprecyzowane , o ile pamietam , to zdanie:
    Not at all. Never have been, so this is all new to me. But I do wear [Intenso] now because I really do love it.
    I teraz o pracy PR, mianowicie to nie było pierwszy raz kiedy C.F. mówil o Violence przy okazji INTENSO. C.F., w wywiadach przy promocji INTENSO , nie skupił sie na zleceniodawcy ,na firmir D&G, która go wynajęła i zapłaciła mu za to pieniądze. Ktos nie trzymał ręki na pulsie a powinien i to bardzo przypilnowac , nie tylko jak klient wygląda ( obecność Danicy w czasie sesji zdjęciowej) ale i co mówi. Reakcja powinna być natychmiastowa już po pierwszych wywiadach .Daje głowe ,że sprostowanie nastapiło po interwencji D&G. Agencja Danicy Smith wykazała sie nieprofesjonalizmem. Od początku własnie zarzucam agencji Danicy Smith lekceważenie klienta, traktowanie po macoszemu. Szkoda, bo gdyby ktos wyraxnie wytyczył mu ramy wypowiedzi, przygotował, przećwiczył, to nie tylko nie byłoby tak wiele okazji do podchwytywania wszelkich " wpadek" przez czyhających na takie błędy, ale i co bardzo wazne, nie byłoby najdelikatniej mówiąc konsternacji u angażujących aktora w celu promocji swojego biznesu, w tym wypadku D&G. Taka współpraca pozostawia niesmak.
    kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba Violet Eyes.

      a dwa- nie wiem kto Colinowi podpowiada wożenie się na śp. Elizabeth ale powoli robi się to w złym guście. A dodatkowo jego opowieści w jakich okolicznościach się poznali jest mimo wszystko trochę uwłaczająca w stosunku do matki jego syna. :(

      Żarty żartami ale sa pewne granice.

      Usuń
  19. sorry, bo jestem zakręcona oscarowo, ale zupełnie nie kumam o co chodzi w tych ostatnich komentarzach czyli od 10:59 - możecie mnie uświadomić/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w wywiadzie usunięto fragment o perfumach Liz Taylor. Można się domyślać, że na prśbę D&G, którzy nie chca promowac innych zapachów w wywiadzie o swoich nowych perfumach.

      Usuń
    2. czyli była inna wersja tego wywiadu?

      wywiadu udzielanego podczas promocji perfum w hotelu Four Seasons, promocji zorganizowanej przez Dolce&Gabbana
      i myślicie, ze tam nie było przedstawicieli PR tej firmy i nie słyszeli co on mówi?
      i wtedy im to nie przeszkadzało?

      to taki moje może naiwne pytanie

      Usuń
    3. masz rację. No to nie wiem o co chodziło, czemu to wywalili...

      Usuń
    4. Zenada. Ja nie myśle,że Colin robi to celowo, tzn. sposób w jaki opowiada o E.Taylor i promocji INTENSO. On po prostu nie ma wyczucia granicy, ale przeciez jego sztab zna go wiele lat i te słabe ogniwa powinny być pilnowane. Aż cisnie się na usta jego powiedzenie...cos jak: to nie to , że ja jestem......tylko czasem nie mysle. Przy całej sympatii, ale skoro sobie chłopak nie radzi ( nie potrafi z glowa siebie promować)to od czego jest PR ? Ja takich sytuacji mogłabym przytoczyc wiele . Ktos musi ćwiczyc symulację wywiadu , bo chłopak ma i tak pod górkę a w takich sytuacjach to krok do przodu, dwa do tyłu, bo wrazenie nie jest przyjemne. Szkoda go.
      kinga

      Usuń
    5. Kinga, sorry, ale rozumiem, ze przeprowadziłaś jakieś badania i możesz oceniać działalność agentów, którzy parcują nad wizerunkiem aktora?

      co do Elizabeth mam pytanie - kiedy wyszła na jaw sprawa ich przyjaźni?

      Usuń
  20. Ja mam wrażenie, że relacja z ET to właśnie ma być pozytywny PR. Z powodu braku innych relacji męsko - damskich "bezpieczny" jest przekaz o "związku z osobą z zaświatów", bo przecież w momencie kiedy się poznali to już była to tylko relacja metafizyczna - nie myślicie chyba, ze tam było coś więcej. Myślę nawet, że fanom (poza tymi w Polsce - inna perspektywa ABC) podoba się taka relacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkiem możliwe, i tu bym sie zgodziła. Mam nadzieję, że bliscy Elizabeth nie mają nic przeciwko?!

      Usuń
    2. ja też odnoszę podobne wrażenie...

      my robimy podstawowy błąd, bo nie potrafimy - przynajmniej ja, tak do końca ocenić wartości mediów, które o CF się rozpisują - wartości w sensie, czy to jest coś w rodzaju tabloidu, plotkarskiego portalu czy to jakieś źródło z wyższej półki ..
      łatwiej nam oceniać to co ukazuje się w polskich mediach, bo tu od razu mniej więcej wiemy, czy info jest wiarygodne, czy nie, czy ocena słuszna czy to tylko kolejna publikacja z cyklu goniących za sensacją..
      a tam piszą bo taki mają profil pisma - a Elizabeth jest rozpoznawalna, wszyscy wiedzą o kogo chodzi, więc jak autor użyje jej nazwiska w newsie ma pewnośc, że to będzie klikalne czy czytane jak to prasa papierowa.

      Usuń
    3. ad 13.41 - mogliby miec coś przeciw - gdyby to było wykorzystywane na bieżąco - przed laty...

      Usuń